Aktualności
      Historia grupy
      Nasz Patron
       Żuawi Śmierci
       Zouave
      Zawody CP
 

 „Żuawi Śmierci” w Powstaniu Styczniowym.

  Walczący w Powstaniu Styczniowym „Żuawi Śmierci” to najbardziej tajemnicza formacja polskich powstańców z 1863r. „Żuławi Śmierci” nawet dla prostych powstańców byli w tamtych dniach zjawiskiem niezwykłym. Niestety mało jest źródeł archiwalnych pozwalających w sposób wystarczający zbadać dzieje tych jednostek, proces ich powstania czy postaci dowódców.

  Pierwszym problemem jest pytanie o genezę nazwy. Wynika ona najprawdopodobniej z tego, że składali oni specjalną przysięgę walki do ostatniej kropli krwi. Mieli albo zwyciężyć albo umrzeć, ale nigdy się nie cofnąć lub dostać się żywym do niewoli. Zwycięstwo albo śmierć. Ponadto „Żuawi Śmierci” na polu bitwy mieli maksymalnie absorbować siły wroga, zwłaszcza piechotę i strzelców, po prostu ściągać na siebie ogień, by umożliwiać manewrowanie innym jednostkom. Powyższe warunki czyniły z nich w zasadzie jednostki samobójcze.
  Formacja ”Żuawów Śmierci” jak wiemy stworzona została przez François Rochebrune. Ten oficer francuski (ur. w 1830r) służył najpierw w 17 pułku piechoty liniowej, zresztą także w formacji żuawów (Zouaves). Następnie walczył w tej jednostce w Wojny Krymskiej. W 1857 służył natomiast jako sierżant w Chinach, we francusko-brytyjskiej ekspedycji wojskowej. Następnie rzuca armię francuską i w roku 1862 przenosi się do Warszawy, a następnie do Krakowa. Otwiera tu szkołę fechtunku, niezwykle modną w sferach galicyjskich, zwłaszcza wśród młodzieży, dla której owiany już legendą "mistrz" Rochebrune staje się szybko bożyszczem. Szkoła ta szybko stała się w praktyce czymś w rodzaju akademi oficerskiej, gdyż jak można sądzić z późniejszych wypadków Rochebrune uczył tam młodych Polaków nie tylko szermierki, ale w ogóle sztuki prowadzenia wojny widząc w nich zaczyn przyszłej kardy oficerskiej.
  Na wieść o powstaniu Rochebrune i jego wychowankowie udali się do obozu werbunkowego w Ojcowie i tam stworzyli właśnie „Żuławów Śmierci” na bazie regulaminów francuskich. Można zaryzykować twierdzenie, że jednostki te już wcześniej istniały w konspiracji. Kadrę stanowili oczywiście uczniowie szkoły Rochebrune. „Żuawi Śmierci” chrzest bojowy przeszli 17. lutego pod Miechowem. Żuawi planowali pierwotnie skryty atak z zasadzki, lecz zostali odkryci. Runęli więc na bagnety z samym Rochebrunem na czele. Widok pędzącej falangi odzianych na czarno żuławów z krzyżami na piersiach, w tureckich czapeczkach zdezorientował Rosjan, którzy usadowili się na miejscowym cmentarzu. Rozbitym i zszokowanym Rosjanom żuławi wyciągali wręcz karabiny z rąk. Mimo to żuławi ponieśli bardzo duże straty w tej bitwie. Rochebrune (od bitwy pod Miechowem już jako "de Rochebrune"), sformował na nowo oddziały żuławów w Krakowie. Nowe oddziały dowodzone były żelazną ręką. Bezwzględnie egzekwano dyscyplinę do wydawania wyroków śmierci za nieposłuszeństwo włącznie. Żuawi stali się elitą wojsk Powstania, znani byli powszechnie z bezgranicznego przywiązania do rodzimej formacji (esprit de corps) oraz bezwzględnego posłuszeństwa. Od innych oddziałów powstańczych różnili się wszystkim: egzotycznym, zunifikowanym umundurowaniem, żelazną dyscypliną oraz bardzo specyficznym ceremoniałem przyjęcia do Żuawów Śmierci. Nie znalazłem w źródłach niestety na czym on polegał. Analogię stanowią zapewne takie ceremonie u żuawów francuskich.
  Przypomnę, że Żuawi Śmierci nosili mundury wzorowane na innych tego typu formacjach na świecie: czarne fezy (w odróżnieniu od czerwonych algierskich) z dużym białym krzyżem na piersi.

Obok rysunek trzech Żuawów Śmierci znaleziony w sieci (autor: K. Sariusz Wolski na podstawie fotografii) : od lewej hr. Wojciech Komorowski, w środku François Rochebrune, z prawej por. Bella.

 

 

 


  Były to jednostki o skrajnie ochotniczym charakterze. Każdy ochotnik musiał być zaakceptowany przez dowódcę konkretnego oddziału, do którego chciał wstąpić.
  Sam Rochebrune szkolił jak wiemy także oddziały kosynierów. Pisze się, że uczestniczył osobiście w bitwie pod Małogoszczą, lecz nie ma ani słowa o Żuawach Śmierci jako oddziałach biorących udział w tej bitwie. Rochebrune natomiast już na czele żuawów walczył także w marcu 1863r. pod Chrobrzem i Grochowiskami.
  W tej ostatniej bitwie zresztą (18 marca 1863) Rochebrune przejął w końcu osobiście dowództwo wszystkich sił powstańczych. Żuawi Śmierci bronili się tu bohatersko pod jego rozkazami przed kolejnymi atakami Rosjan, których przewagę ocenia się na 3:1. Wroga ostatecznie odrzucono po kolejnych, krwawych starciach na bagnety. Przed bitwą niejaki Bentkowski tak opisywał w pamiętniku armię gen. Langiewicza (ok. 3 tys. ludzi):
"W całej armijce jeden tylko był oddział militarnym duchem ożywiony i w militarną ujęty karność i organizację tj. pułk żuawów płka Rochebruna, Francuza. Na nim też wszystko spoczywało".
  Sztab Langiewicza stracił pod Grochowiskami kontrolę nad oddziałami powstańczymi. Rochebrune opanował sytuację (prawdopodobnie z pomocą swych żuawów), poczym na czele kosynierów poprowadził atak na rosyjską piechotę, którą częściowo po prostu wyrżnięto kosami. Rochebrune został za to generałem, poczym wyjechał do Krakowa z Langiewiczem.

     
  Mundury "Żuawów Smierci" Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

  Wiadomo także, że dnia 5 maja 1863 roku Żuawi Śmierci pod dowództwem kapitana tej formacji Stefana Malczewskiego stoczyli bitwę z także silniejszym oddziałem wojsk rosyjskich w Pobiedniku Małym pod Krakowem. Bitwa zakończyła się porażką Żuawów, którzy zostali wierni swojej przysiędze aż do śmierci. Pochowano ich na cmentarzu w tej miejscowości. Władze carskie nie zgodziły się na jakąkolwiek formę oznaczenia ich zbiorowego grobu. Miejscowa ludność nie pozwoliła jednak by zginęła pamięć o żuawach i w rogach ich grobu posadzono cztery czerwone klony. Następnie usypano mogiłę z ziemi i postawiono brzozowy krzyż. Następnie wykonno betonowy grobowiec. Prawnuk jednego z powstańców - komandor marynarki wojennej podporucznik Stanisław Stępa ufundował natomiast bardzo ładny pomnik z tablicą pamiątkową.
  Zwolennicy gen. Mierosławskiego promowali Rochebrune'a w ogóle na wodza naczelnego powstania, jednak Rząd Narodowy tego nie zaakceptował.
  Sam gen. Mierosławski tak o tym pisze:
"Paru intrygantów lansowało nazwisko płka Rocherbruna, przed wojną prywatnego nauczyciela fechtunku w Krakowie, wsławionego w ostatniej kampanii dowódcy żuawów. Był to nieustraszonej odwagi awanturnik, zresztą człowiek nieokrzesany i wcale nie orientujący się w stosunkach polskich. Wziął on zrazu na serio swą rolę "naczelnego wodza" i dopiero gen. Wysocki osadził go na miejscu".

  Rozczarowany kompromitującą walką polityczną w łonie kierownictwa powstania, gen. Rochebrune wrócił do Francji, by jednak ponownie włączyć się do powstania z końcem 1863 r., kiedy to objął dowodzenie IV, V i VI oddziału w wyprawie galicyjskiej na Wołyń. Wyprawa ta jak wiemy zakończyła się klęską w bitwie pod Poryckiem.
  Po powrocie do Francji Rochebrune otrzymał Legią Honorową za udział w Powstaniu Styczniowym. Pokochał Polskę jak drugą ojczyznę i zawsze występował publicznie w sprawie jej niepodległości. Warto dodać, że Powstanie Styczniowe i sprawa polska we Francji cieszyły się wówczas dużą popularnością, lecz o czysto emocjonalnym charakterze. Sam cesarz Napoleon III miał zresztą na tym tle osobistą manię, męczącą dla otoczenia, i widział siebie w marzeniach jako króla wolnej już "la sainte Pologne" . Oczywiście na konkretną pomoc władz Francji liczyć nie mogliśmy.
  Tymczasem Rochebrune podczas wojny francusko-pruskiej w 1870 roku, jako pułkownik, dowodził odziałem, który sam nazwał "les Gaulois", czyli Galowie. Dowodził nimi w mundurze polskiego Żuawa Śmierci, co mówi samo za siebie.
  Zginął w nim od kuli karabinowej dnia 19 listopada 1870 r. w bitwie pod Montretout.
  Analogiczne polskie oddziały Żuławów Śmierci, tym razem konne działały w wojnie bolszewickiej 1920r. Ich symbolem była czarna flaga z czaszką i skrzyżowanymi piszczelami, taka jak piracki Jolly Roger tylko większy. Miały one także absorbować i wiązać siły nieprzyjaciela, głównie karabinów maszynowych, co także czyniło je w zasadzie jednostkami samobójczymi.

 Bartek Rogalski